Pejzaże
Józefa Steca są dla mnie zaproszeniem do spaceru w towarzystwie poety, bo
Stec jest w swoim malarstwie poetą natury. Na płótnach pozozstawia ślady
tego, co w otaczającym mnie świecie jest wieloznacznie piękne, wplatając
je w realną formę pejzaży. Jeśli maluje kwiaty, to stają się one jakby firanką
zza której ogląda się pejzaż. Nie dość, że te kwiaty są piękne same dla
siebie, to odrealniają malowane przez Steca fragmenty natury, tworząc kom-pozycje
barw, które znam, choć tak zestawionych ze sobą nigdy nie widziałam. |
Na
pejzażach Steca jest lato i nie ma znaczenia kiedy je stworzył.
Maluje je kolorami lata: soczystymi zieleniami, słońcem i zapachem
plenerów. Mają one w sobie wiele wakacyjnej radości i este-tyki,
która działa relaksujące na widza i zaprasza do spaceru. Podoba
mi się to, że Stec maluje z absolutną szczerością, spontanicznie,
nie ukrywając autentycznego zachwytu naturą. Dlatego pewnie jego
pejzaże żyją. Wyczuwalna jest w nich pora dnia, pogoda, które Stec
potrafi namalować w sobie tylko znany sposób. A maluje odważnie.
Nakłada na płótna kolory łąk, gór, powietrza i światła, które budują
klimaty prawdy wyjętej z natury. Jest
malarzem - poetą. Jeśli poeta potrafi z potoku wypowiadanych przez
nas słów wybrać te, które ujęte w wiersz tworzą nową jakość - to
Stec maluje znakami natury, tworząc swoje ilustracje świata, które
ja odczytuję jako wiersze o pejzażach.
Alicja Hebda
Gospodyni Małej Galerii w Nowym Sączu
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|